Są w życiu chwile, które często wspominamy… są ludzie, których kochamy… są zwierzęta, które wnoszą w nasze życie wiele dobrego… Są także rzeczy, z którymi ciężko się rozstać, choć przecież to tylko rzeczy…
Kiedyś spotkałam przemiłą panią. Była pogodną staruszką. Nie mówiła wiele, za to uśmiechała się prawie cały czas. Lubiła patrzeć w okno. Siadała wtedy w swoim fotelu, zamyślała się głęboko i stawała się nieobecna. Pewnie jej myśli wędrowały do minionych lat… Do ludzi, których być może już nie ma… Do miejsc, które tak się zmieniły, że ciężko je poznać… Do zdarzeń, które przeszły i które dziś wydają się być wcale nie tak odległe.

 
Nad jej łóżkiem wisiała fotografia autka. Zapytałam o to zdjęcie, ale kobieta tylko się uśmiechnęła. Odwiedzała ją często sąsiadka i to ona mi odpowiedziała na moje pytanie. To było ulubione autko tej pani, kochała je. Jeździła nim przez wiele lat. Była do niego bardzo przywiązana.

Untitled-3Przychodzi jednak w życiu taki moment, że przestajesz być kierowcą. To smutne, oby jak najdalej odsunąć ten moment od siebie. Ale ten moment przychodzi. I do niej też przyszedł. Autko stało jakiś czas w garażu… ciężko jej było się rozstać. Potem zapadła decyzja, autko trzeba było sprzedać. Została fotka nad łóżkiem, zostały wspomnienia…


Przyglądałam się obrazkowi zawieszonemu na ścianie. Był to Stary Opel Kadett E, lata osiemdziesiąte. Autko w niebieskim kolorze wesoło błyskało zapalonymi reflektorami… Wiele dla niej znaczył – pomyślałam i zrobiło mi się smutno.
Jak to jest, że w życiu przychodzą chwile na takie decyzje i nic nie możemy zrobić. Jednocześnie myśl, że kochała to autko, że było dla niej ważne, było jakąś radosną nutą. Dla niej ono było czymś więcej, niż tylko rzeczą do jeżdżenia. Nie każde auto ma szczęście być kochanym, nie każde auto ma zaszczyt być na fotce wiszącej nad łóżkiem, mieć mnóstwo zdjęć i być ważnym w czyimś życiu. Ten Opel był ważny… pojawiał się w snach, był tęsknotą, wspomnieniem… Był częścią czyjegoś życia… miał szczęście nim być…


Untitled-4Dziś ona staruszka… dziś on staruszek… Któż wie gdzie to autko jest i czy jeszcze jest?
Ale czy to ważne… ? – przemknęło mi przez myśl. Chyba najbardziej się liczy to, co dla niej znaczył, ile wniósł w życie radości, ile dobrych emocji… Bo choć najważniejsi w naszym życiu są ludzie, to samochody często kochamy tak jakby były członkami naszych rodzin. I choć czasami trzeba podejmować trudne decyzje, bo przychodzi starość, bo są inne okoliczności, to jednak warto choćby przez część życia mieć autko nie jakieś tam, ale to jedyne dla nas najważniejsze.

Untitled-2

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!


wpDiscuz