droga

Pozostały wspomnienia… cz.8

Maluszkiem jeździło się do pracy i na zakupy, w odwiedziny do znajomych, na działkę. Latem jechało się nad jezioro i za miasto, jesienią do lasu na grzyby. Któregoś razu postanowiłam zmienić Maluszka na większy samochód i został sprzedany. Wypatrywałam go na ulicach mojego miasteczka, ale nigdy nie spotkałam. Zapamiętałam rejestrację… to chyba było OLK 1850,…

zima-w-miescie

Przez szyby prawie nic nie było widać… cz.7

Jazda z zamarzniętymi szybami zimą była normą, ale nikt nie narzekał, bo każdy myślał, że tak ma być. Ogrzewanie prawie nie działało, więc się chuchało na szybę. Otwierało się boczne okna, żeby cokolwiek widzieć na drodze. Z przodu wychuchane okienko w zamarzniętej szybie, a boczne szyby opuszczone do końca, bo też zamarznięte i skrobaczka zawsze…

auta-zima

Codzienne poranne zimowe ciąganie… cz.6

To było oczywiste, że Maluszek w mroźny poranek nie zapali. Więc każdego ranka odbywało się ciąganie po osiedlu, bo do pracy koniecznie musiałam jechać samochodem. Dziś spokojnie wsiadłabym sobie do autobusu i wygodnie pojechałabym do pracy, ale nie wtedy, kiedy to nie mogłam nacieszyć się swoim pierwszym autkiem. Tak więc codziennie rano, mąż odpalał swoją…

uliczka - Kopia

Chwile dziwności z życia kierowcy… cz.5

Któregoś razu zostawiłam auto, którego nie dało się rano zapalić i pojechałam do pracy autobusem. Nie zaciągnęłam hamulca ręcznego i zostawiłam je na luzie. Gdy wróciłam z pracy, zastałam auto na końcu drogi, jakoś dziwnie krzywo stało. – Co to? Czemu ono tu stoi? – zapytałam sąsiada. – Zostawiłaś na luzie i się stoczył –…

Fiat-126-p

Maluszka trzeba było zholować… cz.4

Na giełdzie kupiliśmy pięknego bordowego Poloneza i to właśnie nim holowaliśmy maluszka. Kto siedział w Maluszku przyczepionym na linie do Poloneza? Oczywiście, że ja. Faceci wsiedli do auta i od razu dodali gazu, tak że Maluszek prawie fruwał w powietrzu. Próbowałam trąbić, ale coś pamiętam, że klakson nie działał… Czasami brat, który prowadził auto, spoglądał…

droga-za-miastem-1

Podróże bliższe i dalsze… cz.3

Maluszkiem jeździliśmy na wakacje, wybieraliśmy się w bliższą i nieco dalszą drogę… Któregoś razu, latem wybraliśmy się nad ranem do Pruszcza Gdańskiego na giełdę samochodową. Mieliśmy w planie kupić drugi samochód dla męża. Było ciemno, jechaliśmy na światłach. Maluszek miał nieco rozbiegane światła drogowe i w czasie drogi sowa nam spadła na maskę, ale nikt…

Untitled-5

Stawiałam pierwsze samodzielne kroki na drodze… cz.2

To na tym autku uczyłam się jeździć. Od czasu egzaminu na prawo jazdy w 1979 roku minęło kilkanaście lat. Teraz dopiero stawiałam pierwsze samodzielne kroki jako kierowca. Pamiętam jak pojechaliśmy za miasto, ja, mąż, brat i sześcioletni syn. Tam na pobocznej drodze miałam poćwiczyć. Nie mogłam utrzymać auta prosto. Zjeżdżało gdzieś na boki, chłopaki wydawali…