Są decyzje szybkie i proste, są i te trudniejsze, które wymagają przemyślenia. Są takie, które podjęte raz, staną się nieodwracalne i takie, które można za jakiś czas zmienić.
To właśnie decyzje i ich skutki mają wpływ na wiele rzeczy, które potem się dzieją. Nie zawsze jednak da się wszystko przewidzieć. To co nam się wydaje dobre i słuszne dziś, za jakiś czas pokazuje nam, że do końca takie dobre nie jest.



Tak się stało z demontażem haku. Nie wiedziałam czy go zostawić czy nie. Logicznie rzecz biorąc na co hak w takim aucie. Po stłuczce przyszła myśl, że gdybym hak zostawiła, to może auto nie oberwałoby tak mocno. Z drugiej strony przy silnym uderzeniu hak może narobić sporo problemu naruszając płytę podłogi. Co lepsze? Nie wiem. Hak można zawsze zamontować, nie wyrzuciłam go. W związku z demontażem haku wyrzucono też z bagażnika płytę, która była częścią konstrukcji haka, a podłoga w bagażniku została wyklejona gąbką.


opel-omega-hak

Nie przemyślałam tego, ani też nie zdawałam sobie sprawy jak ciężko będzie się takiej gąbki pozbyć. Z tego też powodu nie było zdecydowanego sprzeciwu z mojej strony. Gąbką wyklejono w dobrej wierze, mając na uwadze i wygłuszenie auta i zaklejenie nieestetycznych plam po zdemontowanej płycie.



Gąbka, jak się okazało jest nietrwała i podatna na zadrapania. Ciężko ją odkurzyć tak, aby nie uszkodzić. Ciężko z niej także doczyścić plamy, które powstały po myciu, kiedy to w myjni na gąbkę została położona nie do końca wyczyszczona i wysuszona wykładzina poplamiona olejem.

gabka-wygluszajaca
Tak samo ciężko było z decyzją odnośnie nowego wygłuszenia podłogi. Stare oryginalne popękało, przybrudziło się w trakcie remontu. Nie wyglądało dobrze. Mimo to długo myślałam co robić, oryginalne to oryginalne. Obdzwoniłam serwisy, przejrzałam Internet, dowiadywałam się w sklepach z częściami używanymi, na auto złomach i gdzie tylko przyszło mi do głowy. Nic, nic nie było. Pojedyncze części wygłuszenia podłogi można było znaleźć na stronie dla klasycznych Opli. Cena przyprawiała o zawrót głowy, ale gdyby nawet pominąć cenę to i tak nie dałoby się skompletować całości. Poszła więc na podłogę gąbka. Gąbka jest nowa i czysta, to plus. Jednak wykładzina na niej nie układa się tak idealnie jak to miało miejsce w przypadku oryginalnej i wyprofilowanej izolacji, ale idzie przeżyć.



Co dziś myślę? Sama nie wiem, może trzeba było jakoś wyczyścić i poskładać do kupy stare wygłuszenie i na spokojnie się zastanowić. Gąbką zawsze zdążyłabym wykleić. Można było także wykorzystać przynajmniej część oryginalnego wygłuszenia.

gabka-wygluszenie-auta


Po podjęciu przeze mnie decyzji, że wykładamy gąbką, oryginalną izolację w warsztacie po prostu wyrzucono. Chciałam ją zabrać i na spokojnie w swoim garażu obejrzeć i zdecydować sama co wyrzucić, a które elementy zachować. Nie wykluczam, że z czasem coś przydałyby się.



Pośród decyzji, z których nie do końca jestem zadowolona były i te fajne. Cieszę się na przykład, że zdecydowałam o użyciu konserwacji podwozia podobnej do fabrycznej. Jest nieco droższa, ale lepiej wygląda. Fajnie, że wybrałam w kolorze szarym, taką jaka było uprzednio. Kolejna sprawa to wybór konserwacji do profili zamkniętych, wybrałam fajny preparat. Nie pozbyłam się spojlera jak mi sugerowano, lubię go i to urokliwe światełko stopu na nim. Nie podjęłam decyzji o wygłuszeniu maski gąbką, byłby to kolejny fragment auta wyklejony, więc decyzja ok. Nie chciałam także wygłuszenia pod kanapę. No i jeszcze jedna ważna decyzja, nie wyrzuciłam części, ale o tym w kolejnym poście.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!


wpDiscuz