Decyzja o odbudowie czy poważniejszym remoncie auta jest jedną z trudniejszych. W grę wchodzą emocje i niemałe pieniądze.
Z reguły takie auto jest tym drugim, więc mamy automatycznie dwa samochody do utrzymania, co znowu pociąga dalsze finansowe skutki. Dodatkowo trzeba go przecież gdzieś trzymać. Nie może stać sobie ot tak pod chmurką, bo w niedługim czasie zaprzepaścimy efekt przeprowadzonego remontu. Dlatego mając świadomość takich wydatków jest to tak trudne.


omegaOdbudowa, czy remont auta nie tylko obciąża finansowo, ale też wyczerpuje emocjonalnie i wymaga wiele czasu, którego potrzebujemy na szukanie części itd. Nic więc dziwnego, że podjęciu decyzji towarzyszy wiele rozterek i przemyśleń.

Osoby związane emocjonalnie z autem z trudem je sprzedają czy złomują. Wiąże się to zawsze z dużym stresem. Właśnie często z takiego powodu ludzie zatrzymują auta, które potem stoją. Właściciele nie chcą się ich pozbywać w nadziei, że kiedyś zdobędą środki na remont i auto wróci na drogę. Choć taka postawa jest krytykowana przez wiele osób, jest to jakieś wyjście. Zwłaszcza wtedy, gdy mamy samochód gdzie trzymać. Może z czasem uda się zdobyć jakieś pieniądze…wolga
Odsprzedanie auta innej osobie w nadziei, że będzie dbała i troszczyła się tak samo jak my, także jest jakimś wyjściem. Jednak tu już nie będziemy mieli wpływu na decyzje właściciela, który może zmienić zdanie. Czy sprzeda, czy wyremontuje, czy będzie dbał, czy będzie je dojeżdżał, a w końcu i tak zezłomuje, będzie zależało wyłącznie od niego. To tylko na chwilę jakby odwleczenie decyzji, którą tak naprawdę już podjęliśmy sprzedając auto i pozbywając się tym samym do niego praw.

 
Te wszystkie sytuacje znam z własnego doświadczenia. W pewnym momencie przyszedł czas, gdy moje stare auto poważnie zaczęło się sypać i myśl o zakupie nowszego samochodu stała się faktem. Bardzo cieszyłam się kiedy moje kolejne autko podjechało pod dom. Czekałam na nie z niecierpliwością. Lecz jednocześnie coś mnie ściskało za serce, gdy pomyślałam, że teraz muszę moją starą Węglarkę zaprowadzić na złom. Wprawdzie to normalna kolej rzeczy, ale…

Untitled-3Pamiętam moje rozterki i wymyślanie różnych sposobów co zrobić z autem, którego szkoda mi było zezłomować. Rozpatrywałam nawet oddanie komuś za darmo. Ale kto chciałby auto, które kwalifikowało się do poważnego remontu? Trzeba je naprawdę traktować szczególnie, żeby powziąć taką decyzję. Bądźmy szczerzy, kto będzie traktował auto szczególnie jak nie właściciel, który miał z nim przez wiele lat emocjonalny związek. Trzeba wiedzieć, że dla innych jest ono tylko pojazdem służącym do przemieszczania się i do tego jeszcze wymagającym poważnego nakładu finansowego. Oczywiście, może się podobać, może zaciekawiać, ale jednak.

Bo tak naprawdę to emocje decydują czy auto trafi na złom czy zostanie odbudowane. Chyba, że ktoś dostrzeże jakąś korzyść finansową, co ma miejsce w przypadku niektórych aut. Większość jednak to pupilki osób związanych z nimi emocjonalnymi względami. Dlatego pozostałam sama z dwoma możliwościami: albo złom albo remont.

 
W końcu po wielu rozterkach zaprowadziłam auto do warsztatu. Zwyciężyły emocje. Tak, emocje, a nie logika! Bo koszt przekraczał kilkakrotnie wartość auta. Postanowiłam, że muszę je uratować, a o środkach na ten cel pomyślę później. Cieszyłam się ze swojej decyzji i jakoś mi ulżyło, pomimo że przede mną jawiło się spore wyzwanie finansowe. To nie było łatwe, bo przecież niedawno kupiłam samochód i tych pieniędzy po prostu już na nic innego nie miałam. Czy to było nierozsądne? Czy to była desperacja? Może brak logicznego myślenia? Może jednak dobry wybór? Do dziś nie wiem.
Prawdą jest, że dzięki temu powstały Motodziadki i to, że moja stara Omega stała się inspiracją. To dzięki podjętej przeze mnie decyzji mogę dziś realizować swoje pasje, własne marzenia i dzielić się tym z innymi. Może ktoś powie, że nie musiałam remontować auta, żeby realizować swoją pasję. I ma rację, choć nie do końca… bo pasja powstaje z miłości do czegoś, kogoś… Kiedy tego nie masz, nie ma połączenia…


cadillacMoja decyzja była inspiracją. Więc nie bójmy się podejmowania różnych, na pozór nielogicznych decyzji. Jeśli czujemy coś w głębi serca, że będzie to dla nas dobre, nie działajmy przeciwko sobie i zróbmy to. Nie dajmy się odwieźć od naszych marzeń z powodu osądu innych i ich opinii. Inni nie mogą decydować o tym, czego my naprawdę chcemy. To właśnie z pasji, z naszym marzeń powstają najciekawsze pomysły, którymi możemy się dzielić z innymi i sami się cieszyć.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!


wpDiscuz