Kolejny wiosenny miesiąc. Zrobiło się ciepło, chętnie wybrałabym się na wycieczkę za miasto moim starym samochodem jak to parę lat wstecz bywało, ale dziś muszę jeszcze poczekać na tę chwilę, która kiedyś na pewno nastąpi. Tymczasem w warsztacie trwają prace. Zachodzę już tradycyjnie odwiedzić swój samochód, może to dziwnie zabrzmi, ale tęsknię za moją Węglarką i choć za każdą wizytą w warsztacie mogę zobaczyć jakąś zmianę na lepsze to jakoś żal mi jej, że stoi taka rozebrana i wgląda jak kupka złomu.


Dziś jakoś szczególnie jest mi jej żal, gdy stoję i patrzę na niezliczone ilości poskręcanych kabli widocznych w kabinie… to za sprawą zdjętej deski rozdzielczej. Choć wiem, że to konieczne, bo trzeba dostać się do ściany grodziowej i dokonać napraw, które nie byłyby możliwe bez zdemontowania deski, to widok ten robi na mnie przygnębiające wrażenie…
Jakby na osłodę widzę naprawioną lewą podłużnicę, naprawiona też jest podstawa akumulatora, która była bardzo pordzewiała… Progi nie są jeszcze skończone… W podłodze kolejna dziura do załatania…

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Z pamiętnika… kwiecień 2014"


Gość
Marcin
9 sierpnia 2016 15:42

Witaj.
Czy mógłbym prosić o jakieś informację nt sposobu naprawy podłużnicy? U mnie wyglądała ona bardzo podobnie jak u Ciebie przed naprawą.

wpDiscuz