Trzaskanie drzwiami samochodu, to przypadłość powszechna. Kiedy widzę mojego pasażera, który po wyjściu z samochodu przybiera dziwną pozę odchylając się do tyłu, jakby miał czymś za chwilę machnąć używając całej swojej mocy, to od razu krzyczę:
– Tylko nie trzaskaj drzwiami!
Albo:
– Pamiętaj, drzwi! (to w przypadku, gdy już wiele razy zwracałam uwagę, więc te dwa słowa wystarczą).
W tym momencie mój krzyk może zadziałać. Wcale to jednak nie znaczy, że ktoś zapamięta i następnym razem zamknie drzwi normalnie. Mam to szczęście, że nikt się na mnie nie obraża i wybacza mi moje przewrażliwienie ;)

jaguarNie wiem skąd się bierze ta przypadłość. Bo gdy zamykamy drzwi w domu, w sklepie, u lekarza, w biurze i gdziekolwiek jesteśmy, nigdy nie trzaskamy. Mało tego, gdy niechcący zbyt głośno zamkniemy drzwi, przepraszamy z tego powodu, a przynajmniej jest nam głupio. Natomiast w aucie walimy drzwiami z przekonaniem, że trzeba nimi solidnie machnąć, żeby się zamknęły.

Mogłabym zrozumieć osoby starsze, no powiedzmy co najmniej w takim wieku jak ja, czyli jakieś pięćdziesiąt plus. Starsi pamiętają auta z drzwiami, których bez użycia siły nigdy nie dało się domknąć. Pamiętają z tamtych czasów różne auta, osobowe i ciężarowe. Ciężarowe z tej racji, że moje pokolenie jeszcze jeździło stopem i często właśnie kierowcy ciężarówek zabierali autostopowiczów. Pamiętam ciężkie drzwi od tych aut, bo też stopem jeździłam. Pamiętam, też ciężkie drzwi od starych autobusów, niebieskich Jelczy z przyczepami. Jako dziecko bardzo lubiłam podróże autobusem z niebieskimi firankami, a jeszcze lepiej w przyczepie. To dopiero była frajda, choć moja mama nigdy nie chciała do niej wsiadać. Dziś wiem dlaczego ;)

syrenkaDawniejsze osobówki też miały drzwi, którymi często trzeba było mocniej machnąć. Pamiętacie stare Syrenki? Namachało się kiedyś tymi drzwiami. Zostały wspomnienia i może właśnie one tkwią w świadomości, że drzwi w autach ogólnie zamykają się ciężko.

Może dlatego wciąż wiele osób trzaska drzwiami wsiadając lub wysiadając z samochodu, a przecież w dzisiejszych czasach nie jest to konieczne. Drzwi współczesnych aut wymagają tylko lekkiego pchnięcia i bez problemu się domkną, ale mało kto z pasażerów zwraca na to uwagę. Trzeba jednak wiedzieć, że większość kierowców na każde trzaśnięcie drzwiami w ich samochodzie reaguje gęsią skórką. Czemu zresztą wcale się nie dziwię.


Nie lubię trzaskania drzwiami i staram się zamykać je możliwie delikatnie, choć przyznaję szczerze, że czasami też mi się to zdarza. Zawsze jednak przepraszam dając do zrozumienia, że to tylko tym razem mi nie wyszło. Mam szansę, że jeszcze kiedyś mnie podwiezie ;)

 
Tu muszę jeszcze wspomnieć przy okazji o mojej starej Omedze, w której niestety nie da się zamknąć drzwi delikatnie. Jest to auto już prawie trzydziestoletnie i do tego po remoncie. I to właśnie po remoncie drzwi zamykają się ciężko. Może tłumaczy to fakt, że w aucie wymieniono progi i spasowano je najpierw z oryginalnymi drzwiami. Jak wiecie, remont trwał trzy lata. W tym czasie okazało się, że stare drzwi są jednak do wymiany i trzeba było kupić drugie od innej Omegi. Wtedy pojawił się problem ze spasowaniem tych drzwi z progami. Nie wiem czy to było przyczyną, ale tak mi tłumaczono. Na szczęście stare drzwi zostawiłam. Nie są aż takie złe i są jeszcze do uratowania.


Jeżeli się uda je naprawić to chciałabym wrócić do starych oryginalnych drzwi nie tylko z powodu, że być może problem z zamykaniem zniknie. Swoje to zawsze swoje ;)

Przeczytaj, dlaczego nie powinniśmy wyrzucać części


 starPewnie wiele starych aut ma podobne problemy z racji wieku, ale przecież kochamy stare samochody i dlatego wybaczamy im wszystko ;)

Kochajmy stare samochody

Wracając do tematu trzaskania drzwiami… Powstała u mnie zabawna sytuacja. Kiedy kogoś podwożę moją młodszą Omegą, którą jeżdżę dużo częściej, to ten ktoś stara się zamknąć delikatnie drzwi wiedząc, że zaraz znowu wyskoczę ze swoim „nie trzaskaj”. No ale zdarza się, że jadę z kimś moją starszą i wtedy słyszy „musisz mocniej” :D

No cóż, starych aut ubywa. I pewnie to „musisz mocniej” zamiast „nie trzaskaj” coraz rzadziej będzie słyszalne. Trwa zmiana pokoleń i jedne auta są zastępowane następnymi, a te za chwilę zostaną zastąpione jeszcze następnymi. Pewnie za jakiś czas zatęsknimy do aut z drzwiami, którymi trzeba było trzasnąć, żeby je zamknąć. A może tęsknota już się zaczyna…
Jakby nie było, nie trzaskajmy w żadnym aucie. Tak na wszelki wypadek, najwyżej usłyszymy „musisz mocniej” ;)

Jest ich coraz mniej

 

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!


wpDiscuz