Wydarzenia, które zmieniają myślenie

omega-a-opel

Stare, kapryśne… czyli jak moje kochane autko dzisiaj zrobiło mnie w trąbę i o ludziach, którzy mi pomogli lub pomóc się bali…

Dzisiejszy dzień przyniósł nieoczekiwane zdarzenie, które zupełnie pogmatwało przedpołudniowe plany. Wyprowadziłam auto, moją starowinkę z garażu i nie wyłączając silnika wysiadłam, żeby zamknąć garażowe drzwi. Nie wiem jak to się stało, ale drzwi od samochodu po prostu wyślizgnęły mi się z ręki i lekko przymknęły. To jednak wystarczyło, żeby zamek obsunął się i złapał wszystkie…

akumulator-w-bagazniku

Jak krótka i niewinna jazda z akumulatorem w bagażniku dała dużo do myślenia…

Wszystko się zaczęło pewnego ranka przed podróżą, gdy przyszło pakować bagaże. Moi współpasażerowie nie chcieli się za wszelką cenę rozstać z torbami, kanapkami i butelkami wody. Zarządziłam pakowanie wszystkiego do bagażnika i wyszło na to, że wariat jestem i człowiek przewrażliwiony, bo co się stać może… Ufam, że nic się nie stanie, jestem dobrej myśli,…

20150420_081254

Zderzenie z sarną, stres…

Jeżdżąc przez ponad dwadzieścia lat do pracy nigdy nie zdarzyło mi się potrącić jakiejkolwiek zwierzyny, mimo, że codziennie przejeżdżałam część drogi przecinającej duży las. Jedynie kilka lat temu miałam okazję zobaczyć stado dzików przebiegających drogę, ale jadąc wolno, zdążyłam się zatrzymać i przepuścić przechodzące dziki na drugą stronę lasu. Jadąc tędy, zawsze czułam się bezpiecznie….